Leczenie interferonem – dalej w niepewności

Leczenie interferonem po pół roku

Leczenie interferonem zakończyło się w połowie września. Minęło od tego czasu już dość sporo czasu, więc można było oczekiwać jakichś efektów. We wtorek wybrałem się na pobranie krwi, a w środę spotkałem się z lekarzem.

Niestety wynik badania AgHBs okazał się pozytywny, tak więc nie zostałem w pełni wyleczony, trochę się tego spodziewałem (swoją drogą całkowite wyleczenie może nastąpić lata po zakończeniu terapii). Pozostałe wyniki natomiast były w normie (ALT i AST). Najbardziej cieszy mnie powrót poziomu leukocytów w zakres wartości referencyjnych. Nie mam już problemów z odpornością, dalej jednak zdarza się gorzej spać. Wszystkie pozostałe wyniki, które były podwyższone lub obniżone też znajdują się już w odpowiednich zakresach.

Co dalej? Ustaliliśmy termin następnej wizyty na połowę sierpnia. Ponieważ antygen HBs jest cały czas reaktywny to lekarz zlecił wykonanie wiremii (HBV DNA) i od tego wyniku będzie zależeć jak będziemy dalej postępować. Opcje ogólnie są dwie:

  • HBV DNA pozostaje na niewykrywalnym poziomie – będę podlegał wyłącznie obserwacji, bo wirus wejdzie w formę utajoną. Jest cały czas obecny, ale nie sieje spustoszenia.
  • HBV DNA będzie wzrastał (wirus będzie się replikował) – i tu właściwie są jeszcze niedopowiedzenia, bo dowiedziałem się, że wtedy wdraża się leczenie tabletkami, jednymi z przedstawionych w poprzednich artykułach (trzeba wtedy jednak zapomnieć o rozmnażaniu). Nie wiem natomiast czy od razu, gdy okaże się że wirus znowu się namnaża, czy musi przekroczyć pewną wartość, tak jak to było w przypadku Pegasysu. No cóż, tego dowiem się pewnie w wakacje, pozostaje czekać i mieć nadzieję, że interferon wystarczył!