Leczenie interferonem – tydzień 11 i 12

Leczenie interferonem – tydzień 11

Po zastrzyku czułem się jak zwykle dobrze. Wyniki wyszły ok, ALAT nieznacznie się podniósł, ale to pewnie kwestia świątecznej diety (nie wiem czy ma ona wpływ, ale zdrowo nie jadłem :-)). Leukocyty trochę spadły, ale i tak im w sumie niewiele brakuje do dolnej granicy. Czuję się pewniejszy za mój układ odpornościowy, nie mam wrażenia, że byle wyjście na zewnątrz bez czapki skończy się anginą. Pozostałe wyniki, które były poniżej normy cały czas utrzymują się na stałym poziomie lub zbliżają do dolnej/górnej normy. Wagi przez Święta nie sprawdzałem, ale z wiadomych powodów nie ma to specjalnego sensu. Następne comiesięczne ważenie za tydzień, to zobaczymy jak wyjdzie. Wydaje mi się, że moje leczenie interferonem staje się bardziej przewidywalne.

Ogólnie moje samopoczucie jest dużo lepsze, na pewno jest to po części spowodowane okresem świątecznym. Jestem w trakcie długiego urlopu, w czasie którego już dobrze wypocząłem, poza tym pogoda była dla mnie bardzo sprzyjająca. Moja skóra nie lubi mrozów, szczególnie teraz w czasie leczenia. Utrzymanie jej w dobrym stanie wymaga niestety nieco zachodu. Do nawilżania rąk stosuję krem Yves Rocher. W sumie to okazało się, że bardzo dobrze radzi sobie też z zaczerwieniami i łuszczeniem się skóry na twarzy. Nie używam go jednak rano, bo powoduje, że skóra staje się jeszcze bardziej czerwona i piecze. Na noc, gdy nikt nie widzi jest jednak idealny! Dodatkowo do twarzy używam też maści konopnej, którą przepisał mi dermatolog. Bardzo dobrze nadaje się do utrzymania skóry w dobrym stanie. Gdy już jednak się łuszczy i jest czerwona, to trudno jest mi nią wyleczyć ten stan. Ja kupuję ją na allegro, bo jest dużo tańsza niż w aptekach stacjonarnych.

Leczenie interferonem – tydzień 12

Kolejny piątek, kolejny zastrzyk. Tydzień za tygodniem mija coraz szybciej i nim się obejrzę to trzeba znowu przyjąć inteferon. Musiałem sobie ustawić przypomnienie na telefonie, bo zaczynam przypominać sobie w ostatniej chwili, że czas na dawkę.

Przyszła prawdziwa zima, na dworze zdrowo poniżej 0 no i moja skóra cierpi. Muszę się dobrze zabezpieczać przed wyjściem z domu. Na szczęście się nie przeziębiam.

Za tydzień czeka mnie kolejna wizyta u lekarza, tym razem pobiorą mi sporo krwi bo właśnie mija 25% leczenia. Za miesiąc dowiem się czy leczenie inteferonem przynosi jakieś rezultaty, bo będę miał za sobą pierwsze badanie HBV DNA w czasie terapii. Trzymajcie kciuki!