Leczenie interferonem – tydzień 17

Leczenie interferonem – tydzień 17

Leczenie interferonem mija szybko, tydzień za tygodniem, od wizyty do wizyty. Teraz cała terapia zaczyna być bardziej znośna. Wyjazdy do poradni odbywają się rzadziej, waga i wyniki morfologii wracają do normy. Wszystko się układa, oby tylko leczenie przyniosło zamierzony skutek.

A jaki w sumie on jest? Otóż na ostatniej wizycie dowiedziałem się, że właściwie wirusa nie da się pozbyć z organizmu całkowicie. Celem leczenia głównie jest zablokowanie jego replikacji. Wobec tego po zakończeniu leczenia będę pewnie pod stałą obserwacją, co prawda rzadką ale jednak i lekarz będzie sprawdzał czy choroba nie nawróciła. Jeśli tak to cóż czekają mnie tabletki do końca życia, ale to dopiero jak moje plany rodzinne się ziszczą, lekarz prowadzący stwierdził, że na tabletki jestem jeszcze za młody 🙂 Wracając do interferonu. Czytam ostatnio trochę mądrych artykułów i z jednego z nich dowiedziałem się, że całkowita eliminacja wirusa występuje jedynie u 15% pacjentów i często dochodzi do tego po wielu latach od zakończenia kuracji. Niezbyt to optymistyczne. Z drugiej jednak strony leczenie skutecznie ogranicza harce wirusa w organizmie przez co spada prawdopodobieństwo wystąpienia marskości wątroby lub raka wątroby. W sumie to zawsze coś.

Zbytnio odbiegłem od typowego tematu. Zastrzyk za mną, działań niepożądanych brak. No i w sumie 33% czasu terapii zakończone!

Leczenie interferonem – tydzień 18 i 19.

W kolejnych tygodniach nic nadzwyczajnego się nie stało. W najbliższy piątek przyjmę 20 dawkę a później będzie mnie czekać wizyta u lekarza. Pewnie dowiem się więcej na temat swojego stanu zdrowia, choć z tego co pamiętam tylko podstawowe badania będą wykonywane. Następny wielki test po 24 zastrzyku. W sumie to już niedługo połowa leczenia! 24 zastrzyk zbliża się wielkimi krokami, mam nadzieję, że wszystko będzie szło gładko jak do tej pory. Wygląda na to, że akurat w Wielki Piątek nastąpi ten dzień, może to jakiś znak 🙂

Według wszelkich znaków na niebie i ziemi w połowie września, gdy już dzieciaczki wrócą do szkół, ja będę po terapii!