Rozpoznanie WZW typu B – jak to wygląda?

Rozpoznanie WZW typu B w poradni hepatologicznej.

Gdy internista skończył już podstawowe badania i nabrał podejrzeń co do mojego stanu, wypisał mi skierowanie do poradni hepatologicznej i poinformował, że podobno jakaś działa w Chorzowie. Jestem ze Śląska, więc Chorzów jak najbardziej był ok.

Dokładniejszych informacji szukałem w internecie i tak oto trafiłem na stronę internetową poradni (Strona internetowa poradni hepatologinczej w Chorzowie). Zadzwoniłem i umówiłem się na pierwszą wizytę. Nie jestem sobie w stanie przypomnieć jak długo musiałem czekać. Ale z racji specyfiki choroby (WZW typu B jest chorobą przewlekłą, jej leczenie trwa bardzo długo) liczba miejsc w poradniach jest bardzo ograniczona. Rozpoznanie WZW typu B w moim przypadku trwało kilka miesięcy. Wizyty odbywały się średnio co 2 -3 miesiące, a na każdej lekarz prowadzący, na podstawie wcześniejszych wyników badań zlecał kolejne. Za każdym razem lekarz sprawdzał również czy moja wątroba nie jest powiększona i przeprowadzał ze mną wywiad. W sumie prowadzenie choroby w ten sposób może się wydać bardzo powolne, ale WZW zazwyczaj nie jest agresywną chorobą. Rozwija się latami, często jest w uśpieniu i nie powoduje gwałtownych zmian i objawów.

Leczenie po rozpoznaniu WZW typu B.

Gdy diagnoza dobiegła końca i mieliśmy pewność, że jestem nosicielem WZW typu B, mogliśmy przystąpić do działania, choć tak naprawdę to nie było w sumie nic co można by zrobić. Ponieważ wyniki badań wychodziły bardzo dobrze, to nie kwalifikowałem się do leczenia. Podobno to dobrze, bo interferon, który podawany jest pacjentom z WZW przy pierwszym podejściu do leczenia, nie jest obojętny dla organizmu, ma wiele skutków ubocznych. Także, przez ponad rok po zdiagnozowaniu moje wizyty co 3 – 4 miesiące były wyłącznie kontrolne. Przed każdą wizytą miałem wykonywane badanie krwi, raz do roku (tylko na tyle pozwala NFZ) moja krew była badana pod kątem ilości wirusa we krwi i to w zasadzie tyle. Lekarz chciał mnie skierować jeszcze na biopsję wątroby, aby móc określić dokładnie stan mojej wątroby. Ale w przypadku rozpoznania WZW typu B idealnym zamiennikiem jest badanie o nazwie Fibroscan. Niestety jest odpłatne, ale nieinwazyjne i nie wymaga hospitalizacji. Pomyślałem, że to lepsza opcja w moim przypadku i znalazłem miejsce, w którym takie badanie się wykonuje. Znowu mi się poszczęściło, bo wystarczyło pojechać do Mysłowic (Ośrodek wykonujący badanie fibroscan/). W tamtym czasie nie było zbyt wielu takich urządzeń w Polsce, więc cieszyłem się, że nie trzeba było daleko jechać. Pierwsza wizyta kosztowała mnie 400 zł, ale cóż, lepsze to niż leżenie w szpitalu. No i okazało się jak to lekarz stwierdził, że moja wątroba wyglądała niewiele gorzej, niż wątroba jego nastoletniego syna, który pije alkohol na imprezach. Wszystko idealnie się układało, wyniki były w normie, wiremia spadała, ale nadeszły mroczniejsze czasy…

Badanie Fibroscan po rozpoznaniu WZW typu B.

Fibroscan to idealna alternatywa, dla osób, które nie chcą się zgodzić na biopsję wątroby. Proces przypomina bardzo badanie USG. Przy pomocy głowicy wysyłającej impulsy lekarz bada wątrobę i otrzymuje informację o stopniu jej zwłóknienia. Dla chorych z rozpoznaniem WZW typu B jest to badanie wystarczające do kwalifikacji na leczenie interferonem ze środków NFZ. W przypadku WZW typu C trzeba się już poddać biopsji wątroby.